Nadeszła wiosna, więc już w jej drugim dniu ruszyliśmy na podbój Żyrardowa i okolic. Dość dużą grupą, jedenastu osób, ruszyliśmy spod dworca kolejowego w Żyrardowie na objazd miasta.
Towarzyszyła nam słoneczna pogoda, z rana dość rześka temperatura i niestety dość zimny i silny wiatr, który dopiero w drodze powrotnej wybitnie nam sprzyjał.
Jako że słynne zabytkowe zabudowania z czerwonej cegły znajdują się w ścisłym centrum w pierwszej kolejności udaliśmy się właśnie tam. Przejechaliśmy przez ulice, przy których stały w równym szeregu charakterystyczne familoki pochodzące głównie z drugiej połowy XIX w. i pierwszych dekad XX w. Żyli w nich ściągani do osady mieszkańcy okolicznych wsi. Domy te do dziś są zamieszkane. Po drodze zobaczyliśmy również najstarszy kościół w mieście – św. Karola Boromeusza. Niedaleko znajduje się serce miasta, czyli Plac Jana Pawła II, przy którym stoją symbole miasta: Stara Przędzalnia i neogotycki kościół pw. Matki Bożej Pocieszenia. Miejskimi ścieżkami rowerowymi udaliśmy się następnie do Resursy fabrycznej, w której spotykali się najbogatsi przedsiębiorcy i urzędnicy. Przed wejściem do resursy stoi pomnik Filipa de Girarda – twórcy technologii przędzalniczej, od którego nazwiska pochodzi nazwa miasta.
Po wyjeździe z Żyrardowa jechaliśmy dalej wzdłuż rzeczki Pisi Gągoliny mozolnie walcząc z wiatrem. Chwilę przerwy mieliśmy w Radziejowicach gdzie obejrzeliśmy pałac rodu Radziejowskich, przy okazji objechaliśmy przypałacowy park.
Przed Tarczynem teren stał się mocno pagórkowaty, a najbardziej strome odcinki napotkaliśmy w okolicy leśnej poręby, gdzie piaszczyste drogi były zniszczone przez ciężki sprzęt. Na szczęście po tym morderczym etapie czekał nas komfortowy zjazd do Tarczyna.
W „Boskiej Krowie” zjedliśmy hamburgery, które dodały nam sił na drogę powrotną. Jeszcze tylko wizyta w domu rodzinnym kolegi, degustacja tarczyńskiego soku jabłkowego i już pędziliśmy, tym razem z wiatrem, w kierunku mety.
Kolejny pięknie odrestaurowany pałac czekał na nas w Ojrzanowie. Pałac zaprojektował słynny architekt Władysław Marconi.
Po drodze, w miejscowości Jaktorów, czekał na nas jeszcze jeden ważny punkt Mazowsza. To właśnie w tej miejscowości, w 1627 roku, w Puszczy Jaktorowskiej padł ostatni tur. O fakcie tym przypomina stosowny pomnik w postaci ogromnego, jak sam tur, głazu narzutowego.
Po dojechaniu na metę stwierdziliśmy, że kondycja po zimie jest dość mizerna i trzeba zacząć intensywnie nad nią pracować aby sprostać rowerowym wyzwaniom sezonu 2025.
Trasa naszej pętli do podejrzenia - https://www.strava.com/routes/3333424409635211978
#Orlen, #Gaz-System, #PSG, #ENEA, #PGNiG Obrót Detaliczny, #PGNiG Upstream Norway